robótki na drutach, lepienie z gliny, szycie – czyli co u mnie widać

By 10 czerwca 2019 różne No Comments





robótki na drutach, lepienie z gliny, szycie - czyli co u mnie widać

druty

Kiedy zaczęłam pisać ten wpis miałam wydzierganą jedną skarpetkę na drutach. Teraz mogę pochwalić się kompletną parą 🙂 Miałam moment kryzysowy, kiedy przyszło do robienia pięty, ale po oglądnięciu paru filmów instruktażowych udało mi się puzzle ułożyć w całość. Jest jakiś element bezsensu i straty czasu przy robieniu skarpetek, bo przecież można by w tym czasie robić jakiś sweter, który byłby noszony na co dzień…, ale muszę przyznać że ten projekt był bardzo ciekawy i zajmujący. Gdyby atrakcyjne włóczki nie były takie drogie – chętnie zaczęłabym jakąś drugą parę.  Zaletą takich małych rzeczy jest to że można je mieć w torebce i w czasie kiedy czekamy na coś/kogoś lub przemieszczamy się z punktu A do punktu B można porobić coś twórczego. Mam już za sobą debiut publicznego robienia na drutach w poczekalni do lekarza, teraz jeszcze przełamać się w komunikacji miejskiej…Szczerze mówiąc wolę w takich miejscach sięgnąć po książkę, ale gdyby to była dłuższa podróż to może wezmę w swoje ręce druty. Teraz jestem na etapie kończenia wełnianego swetra, który zaczęłam robić przed skarpetkami. Mam mieszane uczucia co do niego, ale z ostateczną oceną wstrzymam się do momentu kiedy go wypiorę, bo wtedy wszystko się uporządkuje i przybierze ostateczny kształt.

Curiosity and Opportunity

skarpetki – Curiosity and Opportunity

glina

chodziłam na zajęcia z koła garncarskiego od jesieni. Myśl przewodnia była taka, żeby sprawdzić czy to może nie jest idealne zajęcie dla mnie i przekwalifikować się na ceramika. Niestety nie jestem w te klocki za dobra. Zajęcia odbywały się raz w tygodniu, trwały półtorej godziny które mijały jak z bicza strzelił. Nie cierpię centrowania. Nie wiem na ile brakuje mi techniki, a na ile siły, ale od tego wszystko się zaczyna i potrafiło mi to zająć za dużo czasu i na dodatek jeszcze mnie frustrowało. Rzeczy nie wychodziły mi w rozmiarach które zaplanowałam, ścianki nie były o tej grubości co chciałam, albo ich grubość nie była jednolita przez całe naczynie, albo w ogóle glina odmawiała posłuszeństwa i całą pracę szlag trafiał. Podsumowując nie panowałam nad materiałem z którym pracowałam. Myślę sobie, że może gdybym miała więcej czasu na pojedynczych zajęciach i nie czuła jakiejś (pewnie wyimaginowanej) presji, że jeżeli coś mi nie wyjdzie to zmarnowałam kawałek urobionej gliny przez prowadzącą zajęcia, to może doszłabym do jakiś zadowalających mnie efektów. Ech. Mam parę rzeczy narysowanych, które chciałam zrealizować na tych zajęciach i nic z tego mi nie wyszło:/ Z tego wszystkiego lubiłam jedynie uczestników mojej grupy.

szycie

Uszyłam swój pierwszy komplet bielizny. Cóż mogę Wam powiedzieć na ten temat…Szycie koronki jest dla mnie zdecydowanie łatwiejsze niż szycie jerseyu, z którego to próbowałam uszyć majtki i prototyp biustonosza. Koronkę kupiłam białą, którą to pofarbowałam barwnikami do tkanin. Nie wiem jak ten kolor się utrzyma, bo farba nie była przeznaczona do poliamidu i elastanu z którego składa się moja koronka. (Przegrzebałam internet w poszukiwaniu naturalnych/ekologicznych koronek i znalazłam tylko nie rozciągliwe koronki o folkowym wyglądzie z lnu czy bawełny.) Ja bym się przyczepiła do dwóch rzeczy w tym modelu: 1. przyszycie ramiączek do tylnej strony biustonosza w kształcie półkola jest trudne/nie wykonalne (to się wszystko całkiem ładnie rozciąga po włożeniu biustonosza na ciało więc koniec końców wygląda to dobrze) 2. regulacja długości ramiączek usytuowana z przodu to głupi pomysł (dodatkowa warstwa ramiączek i elementy regulujące z przodu według mnie nie wyglądają korzystnie). (To był głupi pomysł żeby podążać za tym rozwiązaniem a przecież tak łatwo to można było zmienić). Będę szyć drugi komplet jak tylko uzbroję się w materiały, a potem może odważę się na usztywniany z fiszbinami. Wstępnie myślę o tym modelu Berkeley Bra.

komplet – Watson Bra & Bikini

Watson Bra & Bikini